"Można być zadowolonym ze Stefana Huli, Adama Małysza i drugiego skoku Kamila Stocha. Nie wymyślimy jednak już więcej. Stało się i pozostał niedosyt" - skomentował.
"Konkursy drużynowe też się rządzą swoimi prawami. Nagle wszyscy zawodnicy, którzy indywidualnie nie potrafili skoczyć, nagle tutaj się pootwierali i lądowali bardzo daleko" - dodał.
Tajner uważa, że podium było poza zasięgiem skoczków. "Gdyby wszyscy skakali na swoim poziomie, moglibyśmy być na czwartym miejscu. Do strefy medalowej byłoby i tak za mało" - powiedział.
Teraz przyjdzie czas na spokojne analizy, ale radykalnych decyzji raczej nie będzie.
"To już odpłynęło. Teraz musimy się skupić na mistrzostwach świata w lotach w Planicy. Na pewno potencjał jest większy, bo z szóstego miejsca nikt już się nie cieszy. Osiem lat temu w Salt Lake City było całkiem inaczej. Z pracy Łukasza Kruczka jestem jednak bardzo zadowolony i na razie nie ma powodu, by ten temat ruszać. Na pewno postaramy się jednak wyciągnąć wnioski. I to szybko" - zapewnił.
Polacy w poniedziałek zajęli szóste miejsce w konkursie drużynowym. Wygrali Austriacy przed Niemcami i Norwegami.
CZYTAJ TAKŻE:
Tylko Małysz to za mało. Austriacy mistrzami















Wasze komentarze (20)